Co robić po pozytywnym wyniku testu na zapalenie wątroby typu B?

Autorstwa Chen Lu, Korea Południowa

Dotknęła mnie choroba, która przyszła znikąd i w mgnieniu oka pogrążyłam się w bólu i rozpaczy, i straciłam wszelką nadzieję na życie. Niemniej jednak, dzięki cudownemu zbawieniu Bożemu zrozumiałam, że wola Boża stoi za moją chorobą i zobaczyłam cudowne czyny Boga. Gdy wspominam wydarzenia tamtych czasów, są one dla mnie tak samo żywe, jak wtedy.

Kilka miesięcy temu mój szef powiedział nam, że Xiao Wang, jeden z moich kolegów, zachorował na poważną chorobę wątroby i został hospitalizowany. Szef powiedział również, że choroba, na którą zapadł Xiao Wang, może być przenoszona na innych ludzi poprzez kontakt fizyczny, żywność, napoje i płyny ustrojowe. Ponieważ często mieliśmy kontakt z Xiao Wangiem, było bardzo prawdopodobne, że zostaliśmy zarażeni, więc powiedziano nam, żebyśmy natychmiast udali się do szpitala na badania. Gdy rozeszła się ta wiadomość, w biurze zawrzało jak w ulu; wszyscy obawiali się, że zostali zarażeni i dlatego wszyscy spieszyliśmy się do szpitala. Po serii badań niecierpliwie czekałam na wyniki. Po jakimś czasie przyszedł lekarz i podał mi wyniki badań i powiedział: „Jest pani nosicielem wirusa zapalenia wątroby typu B i nie jest to niedawna infekcja, ale prawdopodobnie istnieje już od jakiegoś czasu”. Po prostu nie mogłam uwierzyć w to, co słyszałem i poprosiłam lekarza, by powiedział to jeszcze raz. Lekarz powiedział z przykrością: „Nie przesłyszała się pani. To prawda. Musi pani pilnie poddać się leczeniu. Jeśli będzie pani zwlekać, to pani stan się pogorszy, a jeśli przejdzie to w raka wątroby, będzie pani miała prawdziwe kłopoty. Co więcej, ponieważ tego wirusa nie da się całkowicie wyeliminować z organizmu, będziesz pani nosicielką przez resztę życia. Powinna pani uporządkować swój umysł i być przygotowana!” Ta straszna, nagła wiadomość zrobiła mi mętlik w głowie, a całe moje ciało zdawało się wysychać jak bakłażan dotknięty mrozem, a nogi miałam ciężkie jak ołów. Wystraszona, wzięłam wyniki badań i opuściłam szpital, nie wiedząc jak wrócić do domu.

Kiedy wróciłam do domu, upadłam prosto na łóżko, a łzy spływały mi po twarzy. Pomyślałam: „Mam dopiero trzydziestkę, a to powinny być najlepsze lata mojego życia. Mam tyle marzeń, które nie zostały spełnione, jak mogłam się zarazić tą chorobą? Czy to możliwe, że będę musiała żyć z tym wirusem do końca życia? Jak długo będę żyła? Poza tym, leczenie będzie kosztować tak wiele pieniędzy, skąd, na Boga, wezmę tyle pieniędzy?” Im bardziej się nad tym zastanawiałam, tym bardziej byłam zrozpaczona i mogłam tylko głośno płakać.... Od tego czasu żyłam każdego dnia w obawie i strachu, zawsze czułam się zmęczona i wyczerpana, spuchnięta i z bólem pleców, i nie byłam w stanie wykonać żadnej pracy. Niedługo potem szef powiedział, że Xiao Wang zmarł. Gdy usłyszałam tę wiadomość, zakręciło mi się w głowie i nagle moje ciało zwiotczało i pomyślałam: „Xiao Wang nie żyje? Był jeszcze taki młody. Wygląda na to, że ta choroba wątroby może być naprawdę śmiertelna. Czy teraz będzie moja kolej na śmierć?” Czułam, że śmierć jest coraz bliżej i czułam się całkowicie bezradna; po prostu nie wiedziałam, co robić. Od tego czasu czekałam apatycznie każdego dnia na śmierć. Nie miałam już ochoty nic robić i żyłam całkowicie w ciemności.

Co robić po pozytywnym wyniku testu na zapalenie

Po jakimś czasie, ponieważ nie miałam pieniędzy na zapłacenie wygórowanych opłat za leczenie, jedyną możliwością było zrezygnowanie z pójścia do szpitala na leczenie i po prostu zdałam się na ludowy przepis, który dała mi przyjaciółka, aby poprawić mój stan zdrowia. W tym czasie przyszły do mnie dwie siostry, które zapytały mnie z troską o mój stan i pomogły mi rozwiązać pewne problemy, które miałam w życiu. Skorzystałem z tej okazji, aby porozmawiać z siostrami o problemie, który mnie dręczył: „Wierzę w Boga, więc Bóg powinien się mną opiekować i mnie chronić. Dlaczego więc mimo to zaraziłam się tą chorobą?” Po wysłuchaniu mojego pytania, siostra cierpliwie odpowiedziała mi: „Nie wolno nam stracić wiary w Boga, gdy spada na nas choroba. Bóg ma władzę nad wszystkimi rzeczami, jak również nad losem każdego z nas. Tym bardziej nasze życie i śmierć są w Jego rękach, a On czuwa nad nami przez cały czas. Dopóki szczerze Go wzywamy, Bóg pomoże nam przetrwać trudne czasy. Musimy po prostu powierzyć nasze życie i śmierć Bogu, podporządkować się Bożym aranżacjom i zarządzeniom i wierzyć, że bez względu na to, jaka choroba może nas dotknąć, wszystko to jest w rękach Boga. Musimy mieć wiarę w Boga”. Potem siostra przeczytała mi dwa fragmenty słów Bożych: „Gdy kogoś spotyka choroba, to dzieje się tak za sprawą Bożej miłości, a za ową chorobą z pewnością kryją się Jego dobre intencje. Nawet kiedy twoje ciało zaznaje cierpień, nie słuchaj podszeptów szatana. Wysławiaj Boga pośród choroby i raduj się Nim, wychwalając Go. Nie trać ducha w obliczu choroby, nie ustawaj w poszukiwaniach i nigdy się nie poddawaj, a Bóg ześle na ciebie swoje światło. Jak wierny był Hiob? Bóg Wszechmogący jest wszechmocnym lekarzem! Trwać w chorobie to być chorym, lecz trwać w duchu to mieć się dobrze. Jeśli zostało ci choćby jedno tchnienie, Bóg nie pozwoli ci umrzeć”. „Mamy w sobie życie zmartwychwstałego Chrystusa. Naprawdę brak nam wiary w obecność Boga, oby zechciał On wlać w nas prawdziwą wiarę. Zaiste, pełne słodyczy jest Boże słowo! Jego słowo jest potężnym lekarstwem! Zawstydź diabłów i szatana! Jeśli uchwycimy Boże słowo, zyskamy wsparcie, a Jego słowo niebawem ocali nasze serca! Rozprasza ono wszystkie rzeczy i zaprowadza wszędzie pokój. Wiara jest niczym most z belki; ci, którzy żałośnie czepiają się życia, będą mieć trudności z przejściem na drugą stronę, jednak ci, którzy gotowi są się poświęcić, mogą przejść po nim bez obaw. Jeśli człowiek jest onieśmielony i ma pełne lęku myśli, jest oszukiwany przez szatana. Szatan boi się, że przejdziemy przez most wiary, by wkroczyć do Boga. Obmyśla wszelkie możliwe sposoby, by podsunąć nam swoje myśli, zawsze powinniśmy się modlić o to, by oświetlał nas blask Bożego światła, musimy też zawsze być pełni ufności, że Bóg oczyści nas z trucizny szatana. Powinniśmy zawsze praktykować w duchu, aby zbliżać się do Boga. Musimy pozwolić, by Bóg miał władzę nad całą naszą istotą” (Rozdział 6 „Wypowiedzi Chrystusa na początku”).

Po wysłuchaniu słów Bożych poczułam się pokrzepiona. Bóg rzeczywiście jest wszechmocny, a moje życie jest mi dane przez Boga i jest pod Jego kontrolą. W obliczu tej choroby, która spadła na mnie teraz, wolą Boga było to, że miał nadzieję, iż będę w stanie poddać się Jego aranżacjom i ustaleniom, jeszcze bardziej zwrócić się ku Niemu, bardziej polegać na Nim i pokładać w nim nadzieję, mieć prawdziwą wiarę w Niego, przezwyciężyć wszystkie przebiegłe intrygi szatana słowem Bożym i trwać przy świadectwie o Bogu. Ale potem przypomniałam sobie, jak żyłam w obawie i strachu po tym, jak dowiedziałam się, że zachorowałam na tę chorobę. Szczególnie, gdy myślałam o tym, co powiedział lekarz, moje serce było całkowicie tym zajęte, nie miałam motywacji do życia i nie miałam ochoty robić nic, aż do momentu, w którym straciłam całą nadzieję. Jeszcze poważniejsze było to, że źle zrozumiałam i obwiniałam Boga, że nie opiekuje się mną i mnie nie chroni, a w obliczu tych faktów zostałam zdemaskowana jako osoba, której wiara w Boga była żałośnie mała. Myślałam o tym, kiedy Hiob był kuszony przez szatana; stracił cały majątek rodowy, jego dzieci zostały zabite, całe jego ciało było pokryte wrzodami i cierpiał nieznośny ból, a jednak okazywał Bogu bojaźń i posłuszeństwo. Nie mówił grzesznie, ale szukał woli Bożej. Wierzył, że wszystko, co Bóg uczynił, było słuszne i zachował wiarę w Boga przez wszystkie swoje próby. W bólu nadal wychwalał święte imię Boże, a w końcu wytrwał przy świadectwie o Bogu, zdobył uznanie Boga i został podwójnie pobłogosławiony. Za tymi wszystkimi rzeczami, które się wydarzyły były ukryte dobre intencje Boga! Gdy doszłam do tego wniosku, moja wiara w Boga powróciła i zrozumiałam, że niezależnie od tego, czy tę chorobę można wyleczyć, czy nie, nie mogę stracić wiary w Boga. Bóg jest wszechmocny, nie ma nic, czego nie mógłby zrobić, a wszystkie rzeczy są w Jego rękach, więc z pewnością moja choroba jest również w Jego rękach. Powinnam być jak Hiob – pomyślałam – i podporządkować się Bożej suwerenności i ustaleniom oraz szukać Bożej woli. Zwróciłam się więc ku Bogu, aby się pomodlić: „O Boże! Przez ostatnie kilka dni żyłam w chorobie, zawsze martwiąc się, że umrę. Straciłam wiarę w Ciebie, a nawet obwiniałam Cię za to, że mnie nie pobłogosławiłeś. Nie szukałam też twojej woli i prawie wpadłam w przebiegłą pułapkę szatana. Naprawdę nic nie wiem! O Boże! Dziękuję za zorganizowanie tych sióstr, aby przyszły do mnie i pokrzepiły mnie, abym mogła zrozumieć Twoją wolę. O Boże! Jesteś Bogiem, który sprawuje władzę nad wszystkimi rzeczami i dzisiaj chcę całkowicie oddać się w Twoje ręce. Niezależnie od tego, czy moją chorobę można wyleczyć, czy też nie, chcę zawsze podporządkować się Twoim aranżacjom i zarządzeniom”. Po modlitwie moje serce było wzmocnione i uspokojone, bez strachu. Przez cały ten czas, słowa Boga, któremówią, „Bóg Wszechmogący jest wszechmocnym lekarzem! Trwać w chorobie to być chorym, lecz trwać w duchu to mieć się dobrze. Jeśli zostało ci choćby jedno tchnienie, Bóg nie pozwoli ci umrzeć,” często przychodziły mi do głowy i dawały mi wiarę i odwagę. Stopniowo nie czułam się już ograniczona chorobą i każdego dnia wytrwale czytałam słowa Boże i śpiewałam hymny. Za każdym razem, gdy miałam czas, brałam udział w spotkaniach z braćmi i siostrami oraz w społeczności słów Bożych, a ponadto robiłam wszystko, co w mojej mocy, aby wypełniać swój obowiązek. Niepostrzeżenie dyskomfort w moim ciele stopniowo znikał, wyraźnie czułam się dużo spokojniejsza i mój nastrój się poprawił.

Dwa miesiące później wróciłam do szpitala na kolejne badanie, a lekarz powiedział do mnie zdumiony: „Pani choroba jest w remisji i jest pani w doskonałej kondycji. Poza tym już pani nie zaraża. Proszę wrócić wkrótce na kolejne badanie, a jeśli nie będzie żadnych problemów, to nie ma powodu, dla którego nie mogłaby pani otrzymać pozytywnego orzeczenia o stanie zdrowia”. Słysząc tę wiadomość, byłam niezwykle podekscytowana, a moje oczy od razu wypełniły się łzami, ponieważ wiedziałam, że to wszystko było cudownym Bożym zbawieniem. W tym momencie odczułam prawdziwe docenianie dla autorytetu i mocy słów Bożych i wszystko, co mogłam zrobić, to wciąż dziękować Bogu w sercu – Bóg naprawdę jest wszechmocny i posiada władzę nad wszystkimi rzeczami! I tak wzrosła moja wiara w Boga.

Pewnego razu podczas wielbienia Boga przeczytałam te słowa Boże: „Niektórzy ludzie stają się pełni wigoru, gdy tylko dostrzegą, że wiara w Boga przyniesie im błogosławieństwa, ale tracą całą energię, gdy tylko przekonują się, że muszą ścierpieć oczyszczenie. Czy to jest wiara w Boga? (…) Chociaż ludzie z przekonaniami religijnymi wierzą w Boga, nie dążą do zmiany usposobienia ani do poznania Boga, a jedynie do zaspokojenia potrzeb swojego ciała. Wielu spośród was ma wiarę, która należy do kategorii przekonań religijnych. To nie jest prawdziwa wiara w Boga” („Ci, którzy mają być udoskonaleni, muszą przejść przez oczyszczenie”). To, o czym mówił Bóg, było dokładnie moim stanem i po przeczytaniu ich poczułam się bardzo zdenerwowana. Zanim dotknęła mnie choroba i klęska, i kiedy moje życie toczyło się świetnie, wierzyłam w Boga z entuzjazmem i byłam wypełniona wiarą w Boga, bez żadnych wątpliwości. Podjęłam nawet postanowienie, by naśladować Boga, być mu posłusznym i zadowalać Go przez całe życie. Ale kiedy spotkała mnie choroba, moja wiara w Boga zniknęła w jednej chwili i żyłam w stanie negatywizmu i słabości, tak bardzo, że wypełniło mnie błędne zrozumienie i obwinianie Boga. Dopiero teraz zrozumiałam, że między sytuacją przed i po zachorowaniu istniał tak wielki kontrast, ponieważ moje poglądy na temat wiary w Boga były błędne. Chciałam tylko otrzymywać łaski i błogosławieństwa od Boga i wierzyłam, że z powodu mojej wiary w Niego powinien się mną opiekować i mnie chronić, uzdrawiać i sprawiać, że wszystko będzie mi szło łatwo. To właśnie ten absurdalny pogląd, jaki miałam na wiarę w Boga, doprowadził mnie do natychmiastowego obwiniania i niezrozumienia Boga, gdy spotkała mnie choroba, do tego stopnia, że chciałam nawet Go zdradzić. Ponieważ miałam taką wiarę wypełnioną negocjacjami, Bóg postrzegał mnie jako niewierzącą, więc jak Bóg mógł mnie nie znienawidzić? Znowu pomyślałam o Hiobie, który wśród swoich prób potrafił powiedzieć: „Jahwe dał, i Jahwe zabrał; błogosławione niech będzie imię Jahwe” (Hi 1:21). Hiob nie targował się z Bogiem w swojej wierze. Niezależnie od tego, czy Bóg mu coś dawał, czy odbierał, Hiob nadal wychwalał Boga, oddawał Mu cześć, trwał przy świadectwie o Bogu i całkowicie zawstydzał szatana. Dla porównania, z moich słów i zachowania, kiedy pojawiła się choroba, dostrzegłam, że moja wiara w Boga była tylko po to, aby po prostu otrzymać łaskę i błogosławieństwa; prosiłam o chleb, aby najeść się do syta, i po prostu byłam naprawdę małostkową osobą, która była ślepa na wszystkich z wyjątkiem własnej korzyści – naprawdę zasmuciłam Boga! Zdając sobie z tego sprawę, poczułam się zawstydzona, więc uklękłam i modliłam się do Boga: „O Boże! Składam podziękowania za Twoje oświecenie, że umożliwiłeś mi uświadomienie sobie, że moje poglądy na temat wiary były błędne, że jako stworzona istota powinnam poddać się Twoim aranżacjom i zarządzeniom, i że nie powinnam niczego od Ciebie wymagać. To absolutne minimum rozsądku, który powinnam posiadać. Od dziś pragnę oddać się w Twoje ręce i niezależnie od zmian mojego zdrowia, czy będę żyć, czy też umrę, pragnę tylko poddać się każdej Twojej aranżacji i zarządzeniu”.

Później nie zastanawiałam się już nad tym, co stanie się z moją chorobą i pozostawiłam sprawę własnemu biegowi. Zamiast tego, doświadczałam życia, pozostawiając sprawy naturalnemu biegowi, a swoje myśli skierowałam na czytanie słów Bożych, uczestniczenie w spotkaniach i wypełnianie obowiązków. Każdego dnia czułam się wzbogacona, a moja dusza była coraz bardziej pokrzepiona, tak bardzo, że nawet zapomniałam, że jestem chora. Kiedy przyjaciele i krewni mnie zobaczyli, powiedzieli mi z zaskoczeniem, że w ogóle nie wyglądam na chorą. Po jakimś czasie ponownie odwiedziłam szpital na kolejne badanie, ale zanim wyszłam z domu, modliłam się do Boga, mówiąc, że bez względu na to, jakie będą wyniki badań, jestem nadal gotowa być Mu posłuszna i w ogóle Go nie winić. Kiedy wzięłam wyniki badań od lekarza, ogarnęło mnie całkowite zdumienie. W kolumnie przeciwciał wypisano same znaki „+”, co oznaczało, że moje ciało wytworzyło już przeciwciała. Nie tylko zostałam całkowicie wyleczona z wirusa zapalenia wątroby typu B, ale nie musiałam się już martwić o to, że zostanę zainfekowana przez inną osobę. Ten nieoczekiwany rezultat sprawił, że zaczęłam płakać łzami wdzięczności, przepełniona emocjami. Bóg naprawdę jest taki wszechmocny i taki cudowny! Musiałam tylko postępować zgodnie ze słowami Boga, oddać się w ręce Boga i być gotowa poddać się Jego aranżacjom i zarządzeniom, a moja choroba została wyleczona; naprawdę czułam Bożą miłość do mnie!

Dzięki mojemu doświadczeniu z chorobą nauczyłam się wielu lekcji i odwróciłam moje błędne poglądy na temat wiary w Boga. Teraz wiem, że nie powinno się robić targów z Bogiem w swojej wierze, i że nie powinno się obwiniać Boga bez względu na to, czy daje, czy odbiera, ale raczej trzeba być posłusznym Bogu – to jest rozsądek, który należy posiadać. Jednocześnie zrozumiałam, że Bóg nie tylko jest Bogiem miłosiernym i kochającym, ale tym bardziej jest Bogiem sprawiedliwym i świętym. Kiedy obwiniałam Boga, Bóg ukrył się przede mną, ale kiedy zwróciłam się do Boga, ukazała mi się Jego uśmiechnięta twarz; Bóg naprawdę jest taki piękny! Teraz podejmuję to postanowienie: Od teraz, bez względu na to, jakie problemy mnie spotkają, we wszystkim pragnę szukać prawdy, rozumieć wolę Bożą, poddawać się Bożym aranżacjom i zarządzeniom oraz dobrze wypełniać swój obowiązek, aby odpłacić Bogu za Jego miłość!

Dziękuję Bogu za zbawienie! Niech cała chwała będzie dla Boga!

Powiązane treści